Powstanie sanktuarium na Świętej Górze Jawor w związku z kultem maryjnym w Izbach i Gaboltovie.
Święta Góra Jawor to niewielkie greckokatolickie sanktuarium maryjne zbudowane w 1929 roku pod szczytem granicznej góry Jawor na Łemkowynie. Stanowi je przede wszystkim drewniana budowla kaplicy, krzyż i studnia nad cudownym źródłem.
Historia sanktuarium na górze Jawor sięga roku 1925, kiedy to w tym miejscu, zgodnie z licznymi przekazami, grupa Łemkiń z Wysowej, w drodze powrotnej z wyprawy na teren ówczesnej Czechosłowacji, doświadczyła nadprzyrodzonego zjawiska – światłości niewiadomego pochodzenia. Objawienia na górze Jawor zadziwiają dziś brakiem współczesnych im pisemnych świadectw1. Dotyczy to również dokumentów greckokatolickiej diecezji przemyskiej, której podlegała w tym czasie parafia w Wysowej, obejmująca swym zasięgiem górę Jawor2. Objawienia na górze Jawor najszerzej opisuje wydana w 1993 r. w Yonkers książka Stefana Kuryły pt. „Objawienia Przeczystej Dziewicy na górze Jawor” (Об'явлення Пречистої Діви на горі Явір)3. Jej autor, urodzony w 1925 roku syn pochodzącego z sąsiadującej z Wysową i górą Jawor Blechnarki emigranta do Stanów Zjednoczonych, Piotra Kuryły, zapisał historię na podstawie wspomnień swego ojca. Autor nie określił jednoznacznie daty pierwszego wydarzenia na górze Jawor ani celu, dla którego widzące udały się na teren dzisiejszej Słowacji4.
Większość współczesnych opracowań podaje, że wizjonerki z góry Jawor wracały wieczorem 21 września 1925 roku z Gaboltova. 21 września przypada święto Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy, według kalendarza juliańskiego, który w czasie opisywanych wydarzeń obowiązywał w kościołach greckokatolickich i prawosławnych w Polsce i na Słowacji. Kościół zachodni stosuje kalendarz gregoriański, według którego święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny przypada 8 września. Gaboltov to miejscowość, której istnienie udokumentowane jest już w 1247 roku. Dziś znana jest jako cel rzymskokatolickich pielgrzymek z okazji święta Matki Bożej Szkaplerznej (16 lipca). Pielgrzymki te wzmiankowane są w zapisach historycznych już na początku XVIII wieku5. O istnieniu w historii Gaboltova świątyń chrześcijaństwa wschodniego nic nie wiadomo. Brak śladów wschodnich w historii tej miejscowości powoduje, że szeroko rozpowszechnione dziś twierdzenie, jakoby widzące z góry Jawor wracały 21 września 1925 roku z uroczystości religijnych w Gaboltovie, wydaje się wątpliwe.
Tymczasem, 8 września 1925 roku w Mariańskim Potoku w Gaboltovie, w połowie drogi między Gaboltovem a Kurovem, miało miejsce poświęcenie kaplicy pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, którego dokonał dziekan a zarazem proboszcz Gaboltova, Anton Levandovský, w obecności wielkiej liczby wiernych6. Kaplica ta powstała z inicjatywy pochodzącej z Gaboltova Marii Buranovskiej (z domu Vasiľákovej7), urodzonej w 1870 roku, która wraz z mężem wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych. Będąc już w Ameryce, postanowiła wyjawić sekret ze swojego dzieciństwa w Gaboltovie, kiedy to podczas jesiennych prac na polu, miała ujrzeć postać Maryi Panny. Objawienia Matki Bożej miały się jej powtarzać również w Ameryce, dlatego postanowiła zainicjować budowę kaplicy na miejscu swojego widzenia w Gaboltovie i przeznaczyć na ten cel należną jej część majątku, który pozostał w „starym kraju”. Budowę rozpoczęto jesienią 1924 roku i ukończono w roku następnym, by 8 września 1925 roku mogło dokonać się jej poświęcenie. Jest wysoce prawdopodobne, że widzące z góry Jawor wracały właśnie z tej rzymskokatolickiej uroczystości w Gaboltovie. Wskazuje na to nie tylko zgodność z zachowanymi w przekazach daty rocznej i nazwy miejscowości, lecz również kontekst Maryjny i objawieniowy.
Uzupełniając relację zapisaną w książce Stefana Kuryły o powyższe szczegóły otrzymamy pełniejszy obraz wydarzeń z wciąż niedostatecznie zbadanych początków Świętej Góry Jawor. 8 września 1925 roku trzy łemkowskie kobiety: Glafira Demiańczyk, Teodozja Demiańczyk i Maria Kowal8 obecne były na poświęceniu Kaplicy Narodzenia Najświętszej Maryi Panny Martina Buranovskiego9 w Gaboltovie, nad Mariańskim Potokiem, w miejscu zwanym Driščovec10. Po wysłuchaniu Mszy Świętej, która w owym czasie sprawowana była wyłącznie w godzinach przedpołudniowych, pozostały jeszcze na ziemi czechosłowackiej, ponieważ granicę miały zamiar przekroczyć pod osłoną nocy. Granica państwowa pojawiła się tu zaledwie 7 lat wcześniej, a w poprzedzającym ją 146-letnim okresie istnienia w jednym państwie (Monarchii Austro-Węgierskiej) utrwaliły się wzajemne kontakty ludności. Nowe realia polityczne po zakończeniu I wojny światowej znacząco utrudniły, lecz jeszcze nie uniemożliwiły, podtrzymywanie obustronnych relacji. Pątniczki miały skorzystać z pomocy znajomych Rusinów z przygranicznej wioski Cigeľka, gdzie dla bezpieczeństwa przebrały się w miejscowe stroje ludowe11. Wracały po zmroku tak, by niepostrzeżenie móc wrócić do Wysowej, przebywając z Gaboltova zaledwie 10 kilometrów. Ich trasa wiodła pod jednym z granicznych szczytów, górą Jawor. Po przejściu na polską stronę granicy, po przebyciu około 100 metrów12, kobiety uklękły, aby podziękować Bogu za wysłuchanie modlitw o to, by nie spotkać na swej drodze patrolu strażników. Wtedy właśnie miała nagle pojawić się jasność, której źródła nie mogły dostrzec. Światło to niebawem zniknęło, a widzące podejrzewając, że zostały wykryte przez pograniczników, pospieszyły do odległej już jedynie o 2 kilometry Wysowej. Tam w domu Glafiry, wdowy z trojgiem dzieci, miały dyskutować nad tym, czego niedawno doświadczyły na górze Jawor. Zdecydowały wrócić tam nazajutrz, z ostrożności znów pod osłoną nocy. W ryzykownej, jak mniemano, wyprawie nie wzięła udziału najmłodsza pątniczka, Maria Kowal, a jej miejsce zajęła Marta Demiańczyk. Kobiety uklękły więc, jak poprzednio, na tym samym miejscu i rozpoczęły modlitwę. Wtedy historia z tajemniczym światłem powtórzyła się. W ten sposób panie utwierdziły się w przekonaniu o nadprzyrodzonym pochodzeniu zjawiska. O swoich doświadczeniach wkrótce opowiedziały innym. Tak góra Jawor stała się nowym miejscem modlitwy.
Święta Góra Jawor wpisuje się w skomplikowaną historię Łemków również w kontekście innego maryjnego sanktuarium, oddalonej od niej o około 10 kilometrów cerkwi pw. św. Łukasza w Izbach. W 1721 roku z fundacji izbiańskiego proboszcza, ks. Jana Ropskiego, namalowano obraz Pokrow Przenajświętszej Bogurodzicy. Przedstawienie to ukazuje Matkę Bożą w niebie, otoczoną aniołami i świętymi, rozpościerającą nad ludźmi różnych stanów swój omofor, jako symbol Jej opieki, orędownictwa i pośrednictwa przed Bogiem. Proboszcz Ropski zginął w wyniku napadu w 1732 roku, lecz nie przerwało to rozwoju kultu związanego ze świętym obrazem w Izbach. Ze względu na cześć jaką zaczęli otaczać go wierni oraz na występujące cuda, przypisywane modlitwie przed nim, biskup przemyski Onufry Szumlański (1746-1762) nadał mu tytuł łaskami słynącego13. Zbudowano również nową drewnianą cerkiew, a cudowny obraz, o wymiarach 147 cm na 96 cm, umieszczono w jej bocznym ołtarzu, po południowej stronie14. W latach 1881-1888 zbudowano kolejną, tym razem murowaną cerkiew15. Świadczy to o ciągłym rozwoju sanktuarium. Nowa świątynia miała znaczniejsze wymiary: długość 28 m, szerokość 10 m, a z kaplicami bocznymi 18 m. Mogła pomieścić większą liczbę pielgrzymów. Budowa nowej cerkwi była dla parafii dużym wyzwaniem, a do realizacji planów przygotowywano się od dłuższego czasu. Materiał na budowę gromadzono już od 1870 roku16, czyli niedługo po wizytacji pochodzącego z Krynicy administratora apostolskiego w Przemyślu (a w latach 1870-1882 metropolity lwowskiego) Józefa Sembratowicza. Na ten czas przypadła jednak epidemia cholery (spadek liczby parafian: z 903 w 1873 roku do 778 w 1874 roku17), co niewątpliwie opóźniło przygotowania. Tym bardziej więc uroczystość poświęcenia nowo wybudowanej cerkwi, jakiej w 1889 roku przewodniczył arcybiskup metropolita lwowski Sylwester Sembratowicz, musiała napawać optymizmem. W 1901 roku urząd proboszcza w Izbach objął ksiądz Dymitr Chylak, który pełnił tu posługę aż do deportacji w 1947 roku.
Międzywojnie było na Łemkowynie czasem intensywnej rywalizacji stronnictw ukraińskiego i starorusińskiego. Polem tej rywalizacji była w dużej mierze religia, a emisariuszami idei politycznych – księża. Działalność w tym zakresie biskupa przemyskiego Jozafata Kocyłowskiego (1917-1947) wywoływała negatywne reakcje w obozie przeciwnym. W naturalny sposób: „Obsadzanie wakujących etatów w parafiach młodymi, energicznymi, wychowanymi w ukraińskim duchu narodowym księżmi, którzy z całym poświęceniem włączali się w nurt pracy narodowej, było nieprzychylnie postrzegane przez Łemków18”. Krytyczną ocenę duchowieństwa ukraińskiego wzmagały niekiedy wysokie oczekiwania księży greckokatolickich w kwestiach wynagrodzenia za ich posługę, przed czym przestrzegał sam ordynariusz przemyski19. Była to jednak reakcja nader łagodna i dotycząca tylko jednego z problemów leżących u podstaw niepokojów religijnych na Łemkowynie, a dodatkowo stanowczo spóźniona, gdyż z końca 1931 roku. Do tego czasu rozpoczęta w listopadzie 1926 roku schizma związana z przechodzeniem prawosławie dotknęła już około 30 parafii greckokatolickich, a w około 20 z nich zdążyły już nawet powstać prawosławne czasownie.
Ksiądz Dymitr Chylak urodził się w 1865 roku w Binczarowej, w parafii, którą już w 1879 roku objął ksiądz Teofil Kaczmarczyk, który stał się w pewnej mierze mentorem dla młodego Chylaka20. W tym czasie obszar Zachodniej Łemkowyny był polem intensywnego kształtowania się łemkowskiej inteligencji. Ważnym doświadczeniem w życiu izbiańskiego proboszcza było jego aresztowanie w 1914 roku przez austriackie władze, po zadenuncjowaniu go przez ukraińskiego nauczyciela, pod zarzutem rusofilstwa. Ksiądz Chylak spędził 3 lata w obozie internowania w Talerhof. Te doświadczenia silnie wpłynęły na postawę nie tylko proboszcza, lecz również jego parafian. Nowa sytuacja kościoła prawosławnego w Związku Radzieckim po rewolucji październikowej przyczyniła się do rozpoczęcia akcji misyjnej także na Łemkowynie21. W takich warunkach i pod naporem stałej inwigilacji, jakiej była poddawana parafia w Izbach22, ksiądz Dymitr Chylak wraz ze wszystkimi jego parafianami w marcu 1928 roku przeszedł na prawosławie. Miało to oczywiście swoje konsekwencje związane z majątkiem kościelnym, który pozostał własnością kościoła greckokatolickiego, czyli plebanii wraz z przynależnymi jej gruntami rolnymi i leśnymi, lecz przede wszystkim z budynkami cerkwi w Izbach i Bielicznej. Klucze do cerkwi zostały przekazane księdzu Hrebeniakowi z parafii w Banicy23. Ze względu na osobliwą sytuację w parafii, w nabożeństwach w cerkwi w Izbach mieli brać udział przede wszystkim wierni z innych miejscowości, policjanci i pogranicznicy, którym wynajęto dawną plebanię, a także część wiernych nieprzychylnie ustosunkowanych do nowych administratorów parafii, którymi byli: w roku 1929 – ks. Stefan Drymała (ur. 1904, ord. 1928)24, a w roku 1930 – ks. Mychajło Zajać (ur. 1891, ord. 1929)25, a w następnych latach duchowni z parafii w Banicy. Według wspomnień dawnych mieszkańców, po odprawieniu takich nabożeństw miało dochodzić do napaści na księdza i towarzyszących mu diaków26. Wydaje się, że w takich warunkach o pielgrzymkach do cudownego obrazu nie mogło być mowy. Na skutek narodowo-konfesyjnych waśni dwustuletni kult cudownego obrazu z Izb w 1928 roku został przerwany.
Tymczasem na górze Jawor, pośród początkowych trudności, kult Matki Bożej nabierał konkretnych kształtów. Na miejscu postawiono krzyż, studnię nad cudownym źródłem, a miejsce zaczęli odwiedzać pielgrzymi z obu stron granicy. Stało się to po pewnym zdarzeniu, które miało miejsce jeszcze tej samej jesieni 1925 roku. W roku 1924 dotknęła Polskę klęska nieurodzaju. Dotyczyła ona głównie zbóż, których niedobory w stosunku do zbiorów z poprzednich lat sięgały nawet 50%27. Na mało urodzajnych terenach, do jakich zaliczają się tereny górskie, skutki nieurodzaju mogły być tym dotkliwsze. W związku z nieurodzajem, w następnym, 1925 roku, nastąpiła gwałtowna zwyżka cen artykułów rolnych. Jedną z kobiet, które 8 września 1925 roku wracały z Gaboltova, była Glafira Demiańczyk (ur. 8.05.1881)28. Jej mąż, Teodozy, zmarł 24 marca 1915 roku w obozie internowania Talerhof, w ówczesnych Austro-Węgrzech. Od tego czasu sama wychowywała trójkę dzieci: Stefana, Filipa i Annę29. Kiedy więc jej warunki życia na skutek nieurodzaju uległy dalszemu pogorszeniu, postanowiła szukać pomocy u rodziny po drugiej stronie granicy30. Wybrała się znów nocą, wypróbowanym już wcześniej szlakiem przez górę Jawor. Tym razem jednak straż graniczna zatrzymała nielegalną „turystkę”. Puszczoną ją wolno, lecz nakazano wracać do domu. Oznaczało to, że choć uniknęła odpowiedzialności za próbę nieuprawnionego przekroczenia granicy, jej nadzieja na pomoc Rusinów z Czechosłowacji tym razem zawiodła. Odeszła „kilkanaście kroków od granicy”31, upadła na kolana i zaczęła się modlić za wstawiennictwem Najświętszej Dziewicy. Wtedy nagle miała ujrzeć jasność a w niej wzniesioną nad krzakiem jałowca postać Matki Bożej: „Nie płacz, idź do domu. Twoje dzieci będą syte”. Widzenie ustało, a Glafira powstawszy udała się w stronę domu. Już z daleka zauważyła światło dobywające się z jego okien. Wywołało to w niej silny niepokój, gdyż w obawie przed pożarem surowo zabraniała swym dzieciom, by podczas jej nieobecności rozpalały ogień. Gdy w końcu weszła do chaty, ujrzała swojego krewnego z Wirchni albo Krzywej, który dowiedziawszy się o nieszczęśliwym położeniu mieszkańców Wysowej, przywiózł Glafirze zapas najpotrzebniejszych produktów – zboża i kartofli. Po tym wydarzeniu wieść o widzeniu na górze Jawor rozeszła się po całej okolicy.
Góra Jawor stała się miejscem modlitwy dla mieszkańców Wysowej i pielgrzymów z obu stron granicy. Z początku władze, zarówno kościelna jak i państwowa, były przeciwne kultowi w tym miejscu. Strażnicy graniczni mieli zabraniać zbliżania się do granicy na odległość mniejszą niż 50 metrów32. Miejsce modlitw zostało więc przeniesione tam, gdzie obecnie stoi kaplica, to jest 300 metrów od granicy państwowej. Ludzie przybywali tu w różnych porach, ale ze względu na powtarzające się zjawiska występowania cudownej jasności, wielu przybywało tu po zmroku. Związana jest z tym również opowieść, popularna wśród Łemków deportowanych w 1947 roku na tereny poniemieckie, a opisana również przez wnuka widzącej, Władysława Okarmę33. Pewien mieszkaniec Wysowej, wątpiący w prawdziwość objawień, miał drwić z przybywających i modlących się na górze Jawor. Dopuścił się przy tym swego rodzaju profanacji, gdy nakryty białym prześcieradłem wspiął się na drzewo i „ukazał się” zgromadzonym nocną porą na tym miejscu. Miał po tym czynie utracić wzrok i nigdy już go nie odzyskać. Zmarł na wysiedleniu, w okolicach Wrocławia.
Na górze Jawor, zgodnie z poleceniami przekazanymi przez Glafirę, najpierw umieszczono na drzewie (buku) święty obraz, następnie postawiono kamienny krzyż i studnię nad źródłem, które pojawiło się w tym miejscu. Woda z tego źródła została uznana za cudowną. Z nabożeństwem ją pito i obmywaną się nią. Stefan Kuryło podaje przykłady cudownych uzdrowień. Miała wśród nich być mieszkanka Cigeľki, opętana przez złego ducha. Skutą łańcuchami, z uwagi na jej niekontrolowane zachowanie, po uprzednim uzyskaniu specjalnego pozwolenia na przekroczenie granicy, przywiózł na górę Jawor jej własny mąż. Na jego prośbę Glafira pomodliła się do Przenajświętszej Bogurodzicy i obmyła opętaną kobietę wodą ze źródła. W ten sposób miała ona zostać oswobodzona ze zniewolenia jej ciała przez złego ducha, a szczęśliwy mąż mógł wrócić do domu z żoną pozbawioną podarowanej jej wcześniej „ciężkiej biżuterii”34.
W tym czasie proboszczem w Wysowej był ks. Andrij Dorosz (ur. 1892, prezb. 1922)35. Według Stefana Kuryło nie był on przychylnie nastawiony do objawień36. W 1928 roku został on przeniesiony na funkcję administratora do parafii Banica, dekanatu grybowskiego (stając się bezpośrednim sąsiadem ks. Dymitra Chylaka)37, a jego miejsce zajął nowy proboszcz, ks. Mykoła Duda (ur. 1896, ordyn. 1923)38. Ten również był nastawiony sceptycznie do prawdziwości objawień, ale po pewnym czasie zmienił zdanie39. Jak wynika z przedstawionych relacji, do tej pory kult na górze Jawor pozbawiony był opieki parafii, a wszystko odbywało się z inicjatywy Glafiry Demiańczyk. Realizacja nowej idei, budowy kaplicy, wymagała już jednak nie tylko przyzwolenia, ale również bezpośredniego zaangażowania księdza proboszcza. W ten sposób rozpoczęły się starania o uzyskanie pozwolenia na budowę, zarówno u władz świeckich, jak i cerkiewnych. Historia powstania kaplicy została stosunkowo dobrze opisana40. Ze względu jednak na niepełną dokumentację dotyczącą budowy, jej przebieg bywa różnie rekonstruowany przez autorów opracowań poświęconych Świętej Górze Jawor. 19 lipca 1929 roku Dyrekcja Robót Publicznych w Krakowie wydała zezwolenie na budowę kaplicy według planów inż. Ignacego Butlera z 1928 roku41. 10 sierpnia 1929 roku Gorlicki Urząd Dekanalny w Małastowie przesłał Kurii Biskupiej w Przemyślu prośbę księdza proboszcza w Wysowej o zatwierdzenie planów budowy kaplicy i o pozwolenie na pobłogosławienie jej fundamentów. Pozytywna odpowiedź miała nadejść na początku października42. 14 października 1929 roku, w dzień święta Opieki Przenajświętszej Bogurodzicy, w wysowskiej cerkwi św. Michała Arcystratega odbyło się nabożeństwo, w którym do sakramentów świętych przystąpić miało 300 wiernych. Po nim miała miejsce procesja na górę Jawor, gdzie ksiądz dziekan w koncelebrze dekanalnego duchowieństwa odprawił nabożeństwo maryjne (moleben)43. O istnieniu lub rozpoczętej budowie kaplicy na górze Jawor przy opisie tej uroczystości nie wspomina się, mimo iż na podmurówce budynku od strony wschodniej widnieje rok 1929. 17 stycznia 1930 roku kuria przemyska kieruje do urzędu dekanalnego w Małastowie pismo dotyczące umowy darowizny (prawdopodobnie działki) dla kaplicy w parafii Wysowa. Nie wiadomo dokładnie, kiedy rozpoczęła się budowa kaplicy ani też kiedy została ukończona. Faktem jest, że 10 września 1930 roku ksiądz Mykoła Duda prosi „Najczcigodniejszy Ordynariat Biskupi o łaskawe przyspieszenie wydania pozwolenia na konsekrację kaplicy na górze Jawor w Wysowej”44. Ksiądz Duda wspomina przy tym również, że kaplica została dopuszczona do użytku publicznego 25 sierpnia 1930 roku45. Zgoda na konsekrację kaplicy nie została jednak udzielona tego roku. Na prośbę księdza proboszcza greckokatolicka kuria przemyska pismem z 13 marca 1931 roku nakazała wydać antymins i pozwoliła na odprawianie Służby Bożej w nowo wybudowanej kaplicy dwa razy w roku: 22 maja i 14 października46. Zgoda ta jednak, z uwagi na rozwinięty już w poprzednim roku kult na górze Jawor, okazała się niewystarczająca47. Wobec tego, ksiądz Mykoła Duda zwrócił się 6 lipca 1931 roku do kurii biskupiej w Przemyślu z prośbą o udzielenie zgody na odprawienie Służby Bożej w święto Zaśnięcia Bogurodzicy. Wobec braku odpowiedzi, prośbę tę ponowił jeszcze dwukrotnie, 30 lipca i 13 sierpnia. Zgoda na odprawienie „parafialnej Służby Bożej” 28 sierpnia 1931 roku w cerkwi na górze Jawor została wydana 17 sierpnia48. Długi okres powściągliwości kurii przemyskiej w sprawie kultu na górze Jawor zakończył się 14 października 1931 roku, kiedy w święto Pokrowy Bogurodzicy ordynariusz przemyski Jozafat Kocyłowski, w obecności licznego duchowieństwa greckokatolickiego i 1500 wiernych, dokonał konsekracji świątyni49.
Święta Góra Jawor stała się swego rodzaju przedłużeniem kultu maryjnego w tej części Łemkowyny, po tym, jak sanktuarium w Izbach, na skutek konfliktu wyznaniowego, przestało pełnić swoją funkcję. Przekazy mówiące o tym, że wobec początkowej niechęci greckokatolickiej kurii przemyskiej do kultu na górze Jawor, wierni zagrozili zwróceniem się z prośbą do biskupa prawosławnego, wiarygodnie wpisują się w szereg innych tego typu wydarzeń, które miały miejsce w regionie50. Istniało więc prawdopodobieństwo, że Święta Góra Jawor podzieli los sanktuarium w Izbach. Tak się jednak nie stało. Jak dotąd nie jest znany dokument zaświadczący o stanowisku biskupa Jozafata Kocyłowskiego wobec domniemanych objawień na górze Jawor. Stefan Kuryło twierdzi, że Glafira Demiańczyk w czasie tygodniowego pobytu w Przemyślu została poddana badaniom psychiatrycznym, odbyła szereg rozmów w kurii przemyskiej, w tym z biskupem Jozafatem Kocyłowskim, u którego przystąpiła również do sakramentu pokuty51. Z takich badań powinna była być sporządzona notatka, która być może zachowała się wśród dokumentów w Archiwum Państwowym w Przemyślu. Podobne nadzieje wiązać można ze wspomnianymi również w książce Kuryły interwencjami w sprawie budowy kaplicy na górze Jawor u metropolity lwowskiego Andrija Szeptyckiego i w kurii rzymskiej, jeśli takowe faktycznie miały miejsce52. Nowe dokumenty dałyby pełniejszy obraz początków tego sanktuarium i pozwoliły właściwie określić jego faktyczny status. Jednak i na podstawie obecnie dostępnych źródeł można wysnuć pewne ogólne wnioski. Duchowieństwo greckokatolickie w pierwszym okresie od wydarzeń z 1925 roku było niechętne rozwojowi kultu na górze Jawor. Początkowy opór stopniowo słabnął pod wpływem kolejnych zjawisk interpretowanych jako cudowne (związanych z osobami od których decyzji zależał rozwój kultu na górze Jawor – księżmi proboszczami z Wysowej: ks. Andrijem Doroszem i ks. Mykołą Dudą oraz funkcjonariuszami straży granicznej w Wysowej: Walerianem Żelnio i Michałem Nowakiem53) oraz rosnącego przekonania wiernych o prawdziwości objawień, czego wyrazem było ich przybywanie na modlitwę na górze Jawor, a potem także obecność na nabożeństwach sprawowanych tam przez duchownych. Na odmienny od naturalnego charakter genezy sanktuarium wskazuje jego nietypowe usytuowanie. Bezpośrednie sąsiedztwo granicy państwowej należałoby od początku uznać za czynnik generujący potencjalne trudności ze strony służb granicznych oraz państwowej administracji. Konieczność ochrony granicy przed niekontrolowanym przepływem osób i przemytem towarów nakazywała ostrożność w stosunku do inicjatyw stwarzających ryzyko działań przestępczych. Jednak dzięki ulokowaniu miejsca kultu właśnie w tym miejscu, to co rozłączono nowopowstałą granicą, zostało połączone w sposób symboliczny. Święta Góra Jawor połączyła Rusinów obu stron Karpat, ale także zaspokoiła potrzeby religijne Łemków w zmieniających się realiach geopolitycznych, w warunkach, gdy ustanowienie granicy polsko-czechosłowackiej przerwało długą tradycję pielgrzymowania do miejsca objawienia św. Mikołaja Cudotwórcy w Lucynie, a niepokoje polityczno-religijne na Łemkowynie doprowadziły do przerwania kultu cudownego obrazu w Izbach. W dłuższej perspektywie Święta Góra Jawor stała się także znakiem nadziei dla tych, którzy zostali wypędzeni ze swoich domów i dla tych, którzy po latach podjęli trud powrotów.
Aby zrozumieć dzisiejsze znaczenie najważniejszego dla Łemków sanktuarium w Polsce, należy dogłębnie zbadać jego początki. Święta Góra Jawor jest dziś uznawana przede wszystkim jako miejsce szczególnego działania Boga w historii ludzi, w którym poprzez obecność Matki Bożej objawiła się Jego opieka nad wspólnotą doświadczaną niepokojem, niezrozumieniem, niesprawiedliwością i podziałami. Objawienia Przenajświętszej Bogurodzicy zostały przyjęte przez wiernych jako czytelny znak z nieba dla umocnienia wiary. W oddalonej od rzeczywistości świeckiej przestrzeni Jaworu sacrum stało się bliskie i namacalne, a Bogurodzica – czczona jako Orędowniczka i Opiekunka – została rozpoznana jako Ta, która towarzyszy ludziom w chwilach próby. Sanktuarium to w szczególny dla Łemków sposób stało się miejscem modlitwy, nadziei i zawierzenia, w którym dziejowe doświadczenia znajdują swoje duchowe oczyszczenie.
Bibliografia
Барна А., Квока А., Ізбы і Білична давно і тепер, Ліґниця 2000, s. 264.
„Бескид”, Rok 1929, nr 23, s. 1.
Czekaj M., ks., Sanktuarium w Izbach, „Almanach Muszyny”, 1994, s. 43-45.
Czuchta J., Hora Jawir. Sanktuarium maryjne w Wysowej-Zdroju. Geneza i dzieje religijnego dziedzictwa Łemków, Wysowa-Zdrój 2025, s. 84.
Grabski W., Dwa lata pracy u podstaw państwowości naszej (1924-1925), Warszawa 1927.
Huďa T., Dejiny pútnického Gaboltova: I. časť: od najstarších dejín so zameraním na prvú polovicu 20. storočia, s. 181.
Huďa T., Vzťahy kňazov latinského a byzantsko-slovanského obradu a prelínanie oboch tradícií v latinskom prostredí pútnického Gaboltova v prvej polovici 20. storočí, „Theologos”, 1/2021, ročník XXIII - Vydavateľstvo Prešovskej univerzity, s. 14-28.
Kalendarz z Szematyzmem Funkcjonarjuszy Straży Celnej na rok 1927, Lwów 1926, nakładem Zarządu Internatu im. dra Władysława Rasińskiego dla Dzieci Funkcjonarjuszy Służby Celnej, s. 396.
Косовскій С., Хылякова незломніст – до 60. річниці смерти і 150. народин, „Русин”, 2016, № 1, s. 3-5.
Курило С., Об'явлення Пречистої Діви на горі Явір та перебіг трагедій другої світової війни, Йонкерс 1993, s. 159.
Кырпан А., Кілька листочків з Явора, „Лемківскій Річник”, red. Севериян Косовскій, 2024, s. 70-91.
Leszczyński J. T., Sanktuarium na górze Jawor, „Magury”, 1999, Warszawa, s. 48-53.
Nowak D., Kaplica na Górze Jawor – przyczynek do dziejów sanktuarium, „Magury”, 2011, Warszawa 2011, s. 129-142.
Okarma W., Dodatek do Kroniki budowy i remontu Kaplicy na górze Jawor w Wysowej Zdroju, Wysowa Zdrój 2025, s. 34.
Okarma W., Kronika budowy i remontu Kaplicy na górze Jawor w Wysowej Zdroju – założona w 1966 roku, Wysowa Zdrój 2025, s. 50.
Перемиські Епархіяльні Відомости, Рік 1931, Грудень, ч. Х-ХІІ.
Przybylski P., Rola duchowieństwa greckokatolickiego w kształtowaniu się opcji narodowych wśród Łemków w latach 1918-1947, Toruń 2006, s. 294.
Rydzanicz A., Łemkowski patriota, „Przegląd prawosławny”, 9/2008, s. 19-21.
Schematyzmy cerkiewne
Схиматісмъ всего клира католіковъ обряда греческо-руского епархіи Перемышльскои на годъ отъ рожд. Хр. 1873, Перемышль 1873.
Схиматісмъ всего клира католіковъ обряда греческо-руского епархіи Перемышльскои на годъ отъ рожд. Хр. 1874, Перемышль 1874.
Шематизм всего греко-католицького духовенства злучених епархій Перемиської, Самбірської і Сяніцької на рік Божий 1926, Перемишль.
Шематизм греко-католицького духовенства злучених епархій Перемиської Самбірської і Сяніцької на рік Божий 1928, Перемишль 1928.
Schematismus universi cleri graeco-catholicae dioceseos premisliensis, samboriensis et sanociensis pro anno Domini 1929, Premisliae 1929.
Шематизм гр. кат. духовенства злучених епархій Перемиської Самбірської і Сяніцької на рік Божий 1930, Перемишль 1930.